Osobiste opowieści o żołnierzach podziemia niepodległościowego pisane przez ich bliskich, unikatowe zdjęcia z domowych archiwów i niezwykłe historie, które stoją za eksponatami naszego muzeum – to wszystko można znaleźć w najnowszym numerze Biuletynu „Rakowiecka 37”.
„Co pamiętam z domu o dziadku? Jestem z rocznika 1979, więc jeszcze jestem »dzieckiem PRL«. Jako kilkuletni chłopiec pamiętam podkreślanie, że dziadek walczył o wolność Polski do końca, że nigdy nie pogodził się z radziecką obecnością w powojennej Polsce. Nie było mi łatwo zrozumieć, że chociaż mojego dziadka zamordowano w więzieniu, to jest bohaterem. Dla młodego chłopaka nie było oczywiste, że będąc niewinnym można zostać zamkniętym w więzieniu i stanąć przed sądem. Rozwiązania tej zagadki nie ułatwiał fakt, że dostawałem jednoznaczny przekaz – nie mogę o dziadku rozmawiać w szkole z nauczycielami czy kolegami, bo to może źle się skończyć” – pisze w najnowszym numerze Biuletynu „Rakowiecka 37” Maciej Dziubecki.
W swoim artykule przybliża czytelnikom sylwetkę dziadka – Leona Dziubeckiego ps. Leon, Profesor, Sewer, jednego ze współorganizatorów Narodowej Organizacji Wojskowej, a następnie NOW-AK, prezesa konspiracyjnego Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego. W 1946 r. został aresztowany, oskarżony m.in. o współdziałanie z okupantem, szpiegostwo, próbę obalenia ustroju. Został skazany na dożywocie. Zmarł w więzieniu mokotowskim w niewyjaśnionych okolicznościach.
„Do dziś widzę, jak bardzo ten okres polskiej historii jest nadal słabo rozumiany – pisze Dziubecki. Czasem przychodzi mi oprowadzać po Warszawie zagranicznych gości i przy okazji opowiadać o historii miasta i Polski. Często pada pytanie o losy mojej rodziny w czasie wojny. Gdy dochodzę do losów mojego dziadka, zawsze widzę wielkie poruszenie i słyszę: Nie miałem pojęcia, że takie rzeczy działy się w Polsce po 1945 roku, że dalej ginęli ludzie, mimo zakończenia wojny”.
Historia Leona Dziubeckiego spisana przez jego wnuka to nie jedyny tak osobisty artykuł, który czeka na czytelników nowego numeru Biuletynu „Rakowiecka 37”. O swoich rodzicach Edmundzie Bukowskim „Zbyszku” i Irenie Bukowskie w obszernym wywiadzie opowiada ich syn – Krzysztof Bukowski.
Edmund Bukowski „Zbyszek” porucznik służący w Oddziale V Łączności Wileńskiego Okręgu AK został zamordowany na Rakowieckiej w 1950 roku. Irena Bukowska, także działająca w konspiracji, związana z Wileńskim Okręgiem AK usłyszała wyrok wieloletniego więzienia.
„Zdążyłem się urodzić dziesięć miesięcy przed aresztowaniem obojga rodziców; taty nigdy już nie zobaczyłem” – mówi Krzysztof Bukowski. Dlaczego wraca do dawnego więzienia Mokotowskiego, gdzie jego ojciec został zabity? „Cały czas uważam, że chodzę po ich śladach. I często to mówię, że to jest chodzenie po tych schodach, po których oni przecież chodzili. Byli obecni w tych korytarzach. Nie wiem, w którym miejscu tata zginął – i tego chyba się już nie ustali, ale chodzę po tych ich śladach. Staram się, by o Wyklętych pamiętano” – tłumaczy w wywiadzie.
O losach Władysława Grudzińskiego „Pilota”, który należał do oddziału Mieczysława Dziemieszkiewcza „Roja”, i jego narzeczonej Anastazji Glinickiej opowiada Anna Śnieżko, synowa Heleny – córki „Pilota” i Anastazji Glinickiej.
„Pilot” zginął wraz z podkomendnymi w 1950 r. kiedy doszło do walk z KBW i UB w Popowie Borowym . Anastazja była wówczas w ciąży. Chcąc ratować dziecko ukryła się w lesie. „Przez trzy miesiące rodzina zostawiała jej prowiant w umówionych miejscach. Z czasem było coraz zimniej i las przestał być bezpiecznym schronieniem dla ciężarnej kobiety. Chcąc odpocząć choć przez chwilę, udała się do domu rodziców. Matka przyjęła ją, nakarmiła i położyła do łóżka. Anastazja spokojnie przespała noc. Rano dom był otoczony przez funkcjonariuszy UB. 14 września 1950 roku dziewczyna została aresztowana i przewieziona do Pułtuska” – pisze Anna Śnieżko. I dodaje, że w więzieniu Anastazja Glinicka przeszła okrutne śledztwo. „(…) bicie, zastraszanie pozorowaną egzekucją, sadzanie na nodze odwróconego taboretu, zamykanie w karcerze wypełnionym wodą. Przesłuchania te miały na celu ustalenie kontaktów i ewentualnego miejsca pobytu dowódcy „Pilota” – Mieczysława Dziemieszkiewicza »Roja«”.
To i wiele więcej znajdziecie w najnowszym Biuletynie „Rakowiecka 37”. Jest on do kupienia w naszym sklepie muzealnym. Godziny otwarcia można znaleźć na stronie Sklepu.