logo

Pamiętaliśmy o kpt. Gracjanie Frógu ps. Szczerbiec

W 75. rocznicę zamordowania na Rakowieckiej legendarnego dowódcy 3. Wileńskiej Brygady AK, pod Ścianą Śmierci dawnego więzienia mokotowskiego odbyły się uroczystości z udziałem rodziny Frógów i 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej, której jest on patronem.

11 maja 1951 r., w murach więzienia przy ul. Rakowieckiej, komuniści odebrali życie jednemu z najwybitniejszych dowódców wileńskiej Armii Krajowej – kpt. Gracjanowi Frógowi ps. Szczerbiec. W chwili śmierci miał zaledwie 39 lat. Zginął, choć w tamtym czasie nie był zaangażowany w konspirację.

Kapitan niepokorny

Kpt. Gracjan Fróg brał udział w wojnie obronnej 1939 r., a po kapitulacji walczył z okupantem niemieckim i sowieckim. Objął dowództwo nad oddziałem partyzanckim i rozwinął go, formując 3. Wileńską Brygadę AK. Po zajęciu Wileńszczyzny przez Armię Czerwoną kpt. Fróg trafił do sowieckiej niewoli: do obozów w Riazaniu i Diagilewie. „W warunkach obozowych okazał się więźniem niepokornym. Organizował patriotyczne uroczystości, na szykany odpowiadał głodówkami; przygotowywał ucieczkę: wykonał szczypce do cięcia drutu, opracował trasę marszu itd. W marcu 1946 r. uznał, że jest gotowy i wraz z dwoma współwięźniami zbiegł. Początkowo podążali na wschód, w ten sposób zmylili pościg” – napisał o nim Michał Ostapiuk, historyk IPN.

Uciekinierzy dotarli do Wilna. Kpt. Fróg zdobył papiery na nazwisko Czesław Leśniewski i tak dotarł do Łodzi, gdzie przebywała jego żona i dwójka dzieci. Chciał się poświęcić rodzinie i wrócić do normalnego życia. Komunistyczny aparat represji mu na to nie pozwolił. Został zatrzymany i osadzony w więzieniu na Rakowieckiej.

– Był człowiekiem do końca niezłomnym, nie dającym się żadnym torturom ani represjom, aby obciążyć swoją formację, swoich podwładnych, swoich współtowarzyszy. Gracjan Fróg nie zgodził się na to. Dlatego musiał umrzeć. Choć miał wystąpić w procesie pokazowym, został skrycie osądzony, kłamstwem oczerniony, zabity tutaj, potajemnie wywieziony do dołu śmierci, z którego pamięć o nim miała nigdy do nas nie powrócić – mówiła w swoim wystąpieniu podczas uroczystości upamiętniających kpt. Fróga Adrianna Garnik, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Identyfikacja to kwestia czasu

W 1948 r. kpt. Gracjana Fróga został zatrzymany przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Fałszywie oskarżony, przeszedł brutalne śledztwo. 13 lutego 1951 r. został skazany na śmierć przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie. Egzekucję wykonano 11 maja 1951 r.

– Ten wyrok zapadł zanim jeszcze cokolwiek w śledztwie i na procesie powiedział. Bo ci, którzy walczyli z systemem komunistycznym, pełniąc najwyższą funkcję, takie wyroki otrzymywali – mówił podczas uroczystości dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

– Kiedy go zabito, zamordowano w tym więzieniu, jego zwłoki wywieziono na powązkowską „Łączkę”. Myślę, że wiemy gdzie. Myślę, że jesteśmy blisko tego, żeby powiedzieć kto leżał po jego prawej stronie – zbrodniarz niemiecki, kto po lewej – członek ukraińskiej powstańczej armii. Myślę, że to jest wyłącznie kwestia czasu. Powtarzam to po raz kolejny i będę to czynił. Będziemy mogli wszystkim Państwu, przede wszystkim rodzinie Pana Kapitana i żołnierzom, których jest patronem, przekazać kiedyś informacje o identyfikacji Pana Kapitana. Tak się musi stać. Nie może być inaczej – dodał dr hab. Krzysztof Szwagrzyk.

O kpt. Gracjanie Frógu opowiadała podczas spotkania „Widzenie na Rakowieckiej” Maria Fróg, która zaangażowała się na rzecz pielęgnowania pamięci o dowódcy 3. Wileńskiej Brygady AK. Nagranie z tego spotkania można obejrzeć na naszym kanale YouTube.

Muzeum Rakowiecka 37

Newsletter

Zapisz się i otrzymuj informacje o wydarzeniach, wystawach i zwiedzaniu oraz o historii Rakowieckiej 37. Bez zbędnych wiadomości.