14 sierpnia 1980 r. rozpoczął się w Stoczni Gdańskiej im. Lenina strajk, którego bezpośrednią przyczyną było zwolnienie z pracy Anny Walentynowicz. Jej usunięcie stanowiło ostatnią kroplę, która przelała czarę goryczy i wywołała lawinę wydarzeń zmieniających losy kraju.
Anna Walentynowicz jako młoda dziewczyna rozpoczęła pracę spawacza w gdańskiej stoczni. Niełatwa praca dawała jej wiele satysfakcji. Drobna kobieta rzetelnie wykonywała powierzone jej obowiązki. Została przodownicą pracy i doczekała się odznaczeń (zwróciła je w listopadzie 1984 r.). Po kilkunastu latach ciężkiej pracy, z powodów zdrowotnych przeniesiono ją na stanowisko suwnicowej. Tam sumienne przepracowała wiele kolejnych lat.
Anna Walentynowicz brała udział w protestach robotniczych w grudniu 1970 r. Aktywnie działała w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża. Jej zaangażowanie społeczno-zawodowe nie podobało się władzy komunistycznej i dyrekcji stoczni. Słynna gdańska suwnicowa zaczęła doświadczać szykan w postaci nagan za domniemane przewinienia. Annę Walentynowicz próbowano zastraszyć, pobić, a także oddelegować do innego miejsca pracy. Już pod koniec lat sześćdziesiątych XX w. podjęto pierwszą próbę wyrzucenia jej z pracy.
W końcu zapadła decyzja o ostatecznym pozbyciu się niewygodnej dla komunistów działaczki. 7 sierpnia 1980 r. Annę Walentynowicz dyscyplinarnie zwolniono z pracy, mimo, że do przejścia na emeryturę zostało jej kilka miesięcy. Przedwczesne zwolnienie uniemożliwiło jej uzyskanie świadczenia emerytalnego.
Strajk w Stoczni Gdańskiej
Postępowanie władz stoczniowych w stosunku do znanej i cenionej wśród robotników działaczki, wzbudziło złość pracowników firmy. 14 sierpnia 1980 r. rozpoczął się strajk w obronie Anny Walentynowicz. Stoczniowcy zażądali też m.in. przywrócenia do pracy zwolnionego wcześniej Lecha Wałęsy. 16 sierpnia 1980 r. dyrekcja stoczni zgodziła się spełnić postulaty strajkujących, a Lech Wałęsa ogłosił zakończenie strajku. Stoczniowcy zaczęli rozchodzić się do domów. Zmęczonych i opuszczających zakład robotników próbowały zatrzymać kobiety: Alina Pienkowska, Anna Walentynowicz i Ewa Ossowska. Starały się nakłonić pracowników do pozostania na terenie stoczni. Kobiety nawoływały do solidarności ze strajkującymi mniejszymi zakładami. Część pracowników nie opuściła stoczni. Ogłoszono strajk.
W nocy z 16 na 17 sierpnia 1980 r. powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Na jego czele stanął Lech Wałęsa. Anna Walentynowicz znalazła się w prezydium MKS, które ogłosiło 21 postulatów o charakterze związkowym, politycznym, społecznym i ekonomicznym. Domagano się m.in. powołania niezależnych od władzy i pracodawców związków zawodowych.
31 sierpnia w Sali BHP Stoczni Gdańskiej przedstawiciele władzy i MKS podpisali porozumienie, które dało możliwość powstania niezależnych oraz samorządnych związków zawodowych.
Czas internowania
13 grudnia 1981 r. był początkiem stanu wojennego. Nazwisko Anny Walentynowicz znajdowało się na liście osób objętych internowaniem. Szczęśliwie, w przeciwieństwie do wielu działaczy, udało jej się uniknąć zatrzymania. Pozwoliło jej to na udział w strajku okupacyjnym w Stoczni Gdańskiej. Ostatecznie jednak kilka dni później – 18 grudnia 1981 r. została zatrzymana i internowana Trafiła do więzienia w Fordonie koło Bydgoszczy, a w styczniu 1982 r. przewieziono ją do Ośrodka Odosobnienia dla Internowanych Kobiet w Gołdapi. Wraz z Anną Walentynowicz przebywało tam łącznie około 400 innych kobiet m.in.: Alina Pienkowska, Joanna Duda-Gwiazda, Grażyna Kuroń czy Ewa Tomaszewska.
Anna Walentynowicz ośrodek internowania opuściła w lipcu 1982 r. Długo nie cieszyła się wolnością. W następnym miesiącu została tymczasowo aresztowana i osadzona w areszcie w Gdańsku. Prowadzono przeciw niej postępowanie w sprawie współorganizacji strajku w Stoczni Gdańskiej w grudniu 1981 r. i udział w głodówce w sierpniu 1982 r.
21 września 1982 r. Anna Walentynowicz została przyjęta do szpitala funkcjonującego na terenie aresztu mokotowskiego. Matkę „Solidarności” osadzono obarczonym ponurą sławą Oddziale Psychiatrii Sądowej. To tam byli przetrzymywani najbrutalniejsi przestępcy. Przebywała w szpitalnej celi wraz z dziewczyną podejrzewaną o morderstwo.
Po latach wspominała: „Siedziałam w tym >szpitalu< na Rakowieckiej w jednej celi (…) z dziewczyną skazaną za morderstwo. Warunki były straszne, przejmujące zimno, złe traktowanie ludzi. (…) Lecz nawet w tym strasznym miejscu więźniowie wiedzieli, kim jestem i skandowali >Solidarność>, >Solidarność<”.
Obserwacja psychiatryczna wykazała, że Anna Walentynowicz była osobą zdrową psychicznie. Po kilku tygodniach pobytu na Rakowieckiej – 26 października 1982 r. wypisano ją ze szpitala, a później przewieziono do Zakładu Karnego w Grudziądzu. Wyszła na wolność w 1983 r. W trakcie pobytu w szpitalu więziennym, kolejny raz zwolniono ją ze Stoczni Gdańskiej z powodu nieobecności w pracy.
Pamiątki po Annie Walentynowicz

Dziś o pobycie Anny Walentynowicz w areszcie mokotowskim przypomina pamiątkowy głaz, umieszczony przed budynkiem dawnego szpitala. Annę Walentynowicz można uznać za Matkę „Solidarności”. Jest ona jedną z najważniejszych postaci najnowszej historii Polski. Przez całe swoje dorosłe życie angażowała się w działalność społeczno-zawodową, pomagała słabszym i potrzebującym. W 2006 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył ją Orderem Orła Białego.
Zginęła 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie prezydenckiego tupolewa Tu-154M pod Smoleńskiem.

Dzięki uprzejmości Janusza Walentynowicza w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL (w organizacji) znajdują się rzeczy należące do jego mamy m.in.: torebka, okulary, medalik, portfel czy zegarek.