11 lipca 1943 roku oddziały UPA wspierane w przez okolicznych mieszkańców zaatakowały Polaków w 99 miejscowościach. Tylko tego dnia z rąk UPA zginęło ponad 3000 Polaków, gromadzących się w kościołach na niedzielnych Mszach świętych, czy przy swoich domostwach. Dla upamiętnienia tego dnia, nazywanego Krwawą Niedzielą, obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów.
Tylko lipcu 1943 oddziały UPA i miejscowej ludności ukraińskiej przeprowadziły 300 akcji antypolskich połączonych z mordowaniem ludności, kobiet, mężczyzn, starców i dzieci. Płonęły całe wioski, a ich mieszkańcy ginęli od kul, siekier, wideł, kos, pił.
Koszmar rzezi wołyńskiej nie ominął mieszkańców Huty Pieniackiej, liczącej ponad 170 domostw wioski, w dawnym województwie tarnopolskim. 28 lutego 1944 roku wieś stała się miejscem jednej z najkrwawszych pacyfikacji na terenach Małopolski Wschodniej. Przebywający w niej Polacy – kobiety, dzieci i starcy – zostali bestialsko zamordowani, a wieś obrabowana i następnie spalona. Mogło w niej zginąć nawet około 850 mieszkańców. Tragedię przeżyli jedynie nieliczni.
Na miejscu zbrodni, nieistniejącej dziś Huty Pieniackiej, Biuro Poszukiwań i Identyfikacji, w dniach 9-18 czerwca, przeprowadziło badania terenowe.
W najnowszym numerze biuletynu „Rakowiecka37” publikujemy artykuł Dominiki Siemińskiej z wydziału kresowego biura poszukiwań i ekshumacji IPN, o przebiegu prac i historii tego miejsca.
Huta Pieniacka. Ziemia, pamięć i prawda
„Sprawcami zbrodni w Hucie Pieniackiej z 28 lutego 1944 roku były przede wszystkim pododdziały 2. batalionu 4. Galicyjskiego Ochotniczego Pułku SS (4. Galizisches SS-Freiwilligen-Regiment). Jednocześnie analiza ukraińskich materiałów archiwalnych z zasobu NKGB USRS wskazuje, że w zbrodni uczestniczyły również oddziały UPA, w tym najprawdopodobniej sotnia dowodzona przez Dmytra Karpenkę ps. „Jastrun”, przerzucona z Wołynia do działań zbrojnych na obszarze Galicji Wschodniej. Przez wiele godzin mordowano mieszkańców. Ludzi zabijano w domach, stodołach i budynkach gospodarczych. Po zakończeniu masakry wieś została niemal całkowicie zniszczona. Do dziś historycy nie są zgodni co do dokładnej liczby ofiar. Szacunki wahają się od około 500
do nawet 850 osób…
Dla historyków Huta Pieniacka pozostaje miejscem zbrodni. Dla rodzin ofiar jest przede wszystkim miejscem utraconego domu. Dla archeologów natomiast stała się stanowiskiem, które może pomóc odpowiedzieć na pytania pozostające bez odpowiedzi od 1944 roku. Badania przeprowadzone przez Instytut Pamięci Narodowej w czerwcu 2026 roku otworzyły nowy rozdział w poznawaniu losów mieszkańców zamordowanych podczas pacyfikacji wsi. To nie była zwykła ekspedycja archeologiczna. Był to powrót na miejsce zbrodni.
Zagłada Huty Pieniackiej
Przed wojną Huta Pieniacka była dużą polską osadą w regionie. Była dobrze prosperującą wsią położoną w województwie tarnopolskim, zamieszkaną głównie przez Polaków. W czasie okupacji niemieckiej stała się schronieniem dla osób uciekających przed terrorem i narastającą falą przemocy na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Funkcjonowała tu również samoobrona mająca chronić mieszkańców przed atakami. Właśnie dlatego miejscowość znalazła się na celowniku sił dążących do usunięcia ludności polskiej z tych terenów.
28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka została otoczona i zaatakowana. Z dotychczasowych ustaleń historyków oraz materiałów zgromadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej wynika, że sprawcami zbrodni w Hucie Pieniackiej z 28 lutego 1944 roku były przede wszystkim pododdziały 2. batalionu 4. Galicyjskiego Ochot niczego Pułku SS (4. Galizisches SS-Freiwilligen-Regiment). Jednocześnie analiza ukraińskich materiałów archiwalnych z zasobu NKGB USRS wskazuje, że w zbrodni uczestniczyły również oddziały UPA, w tym najprawdopodobniej sotnia dowodzona przez Dmytra Karpenkę ps. „Jastrun”, przerzucona z Wołynia do działań zbrojnych na obszarze Galicji Wschodniej.
Przez wiele godzin mordowano mieszkańców. Ludzi zabijano w domach, stodołach i budynkach gospodarczych. Całe rodziny ginęły od kul lub w płomieniach podpalanych zabudowań. Wielu świadków wspominało później o osobach spalonych żywcem. Po zakończeniu masakry wieś została niemal całkowicie zniszczona. Do dziś historycy nie są zgodni co do dokładnej liczby ofiar. Szacunki wahają się od około 500 do nawet 850 osób. Pewne jest jednak, że była to jedna z największych jednorazowych zbrodni dokonanych na ludności polskiej na Kresach Wschodnich.
Po wojnie Huta Pieniacka przestała istnieć. Z krajobrazu zniknęły domy, drogi i budynki użyteczności publicznej. Z map wymazano całą miejscowość. Nie zniknęła jednak pamięć.
Miejsce bez grobów
Dla rodzin ofiar największym dramatem przez wiele dekad był brak wiedzy o losie bliskich. Relacje świadków wskazywały różne miejsca pochówków, lecz nie przeprowadzono badań, które pozwoliłyby je zweryfikować. W kulturze europejskiej grób odgrywa szczególną rolę. Jest miejscem pamięci, modlitwy i symbolicznego spotkania z przeszłością. Rodziny mieszkańców Huty Pieniackiej zostały pozbawione nawet tego prawa. Wspomnienia ocalałych mówiły o zbiorowych mogiłach, 140 prowizorycznych pochówkach oraz ciałach składanych w pobliżu spalonych zabudowań. Nie było jednak pewności, gdzie dokładnie znajdują się miejsca spoczynku ofiar. Przez dziesięciolecia ziemia dawnej Huty Pieniackiej pozostawała niemym świadkiem wydarzeń.
Cały artykuł w najnowszym biuletynie Rakowiecka37