Bolesławowi Kontrymowi nie sposób odmówić szczerego polskiego patriotyzmu. Jako przedwojenny policjant ofiarnie bronił bezpieczeństwa kraju zwalczając sowiecką agenturę, a w latach II wojny światowej chwytał za broń w obronie Ojczyzny, potem zginął z rąk czerwonych siepaczy.
Przyszły „Żmudzin” urodził się 130 lat temu na Wołyniu, w Zaturcach, 27 sierpnia 1898 r. Jego ojcem był Władysław Kontrym, potomek powstańców styczniowych – ale też pułkownik armii carskiej. Bolesław, w 1909 r. rozpoczął naukę w rosyjskim Korpusie Kadetów w Jarosławiu nad Wołgą, zaś w 1915 r, ochotniczo wstąpił do rosyjskiego wojska. Początkowo służył w sztabie, ale głodny przygód, w 1916 r. przeniósł się do konnego zwiadu. W grudniu 1917 r. awansował na porucznika.
Na przełomie lat 1917 i 1918, gdy Rosją targnęła wojna domowa, młody Kontrym wstąpił do II Korpusu Polskiego stacjonującego wówczas w Besarabii, jako zwykły szeregowiec, zrzekając się stopnia oficerskiego. W szeregach Korpusu wziął udział w sławnej bitwie pod Kaniowem z Niemcami 10-11 maja 1918 r. Dostał się wtedy do niewoli, ale szybko z niej uciekł, by wyruszyć w głąb ogarniętej chaosem Rosji, gdzie zostali członkowie jego rodziny.
Wtedy z Bolesławem Kontrymem stało się coś zaskakującego. Dwudziestoletni żołnierz, zapewne wciąż nastawiony idealistycznie do świata i nieco naiwny, dał się zwieść bolszewickim hasłom o sprawiedliwości społecznej. W październiku 1918 r. rozpoczął służbę w Armii Czerwonej, wykazał się dużym zaangażowaniem i szybko awansował. W dodatku, za walki o Archangielsk z antykomunistycznymi interwentami, w 1919 r., otrzymał order Czerwonego Sztandaru. To jeszcze nie wszystko w roku 1920 wziął udział w sowieckiej inwazji na Polskę, w tym Bitwie Warszawskiej a za wojenne dokonania otrzymał kolejny order Czerwonego Sztandaru!
Po podpisaniu Traktatu Ryskiego, Kontrym wciąż służył w bolszewickich szeregach. W połowie 1921 r. uczestniczył w niezwykle brutalnej pacyfikacji chłopskiego powstania w guberni tambowskiej. W listopadzie tego samego roku jako kombryg Armii Czerwonej (sowiecki odpowiednik pułkownika) został skierowany na studia w moskiewskiej akademii Sztabu Generalnego.
Zapewne to, co Bolesław Kontrym zobaczył i czego doświadczył przebywając wewnątrz bolszewickiej rzeczywistości, skutecznie i już na zawsze, zniechęciło go do komunizmu. Na początku 1922 r. skontaktował się z polskim wywiadem i zaczął dostarczać informacje na temat dyslokacji sowieckich jednostek, działalności sowieckich służb oraz wojskowej akademii. Jednocześnie starał się o przerzucenie za granicę żony i małego synka. Przez kilka miesięcy regularnie spotykał się z ppłk. Romualdem Wolikowskim, polskim attaché wojskowym. Latem 1922 r. bliskich Kontryma potajemnie wywieziono do Polski. On sam wybrał się jeszcze na Kaukaz, aby sprawdzić pogłoski o planowanym bolszewickim ataku na Turcję. Potem, przekonany, że rozpracowuje go sowiecki kontrwywiad, w grudniu 1922 r., za pośrednictwem Konsulatu Polskiego w Mińsku został ewakuowany do Rzeczypospolitej.
Służba II Rzeczpospolitej
W Polsce, Bolesława Kontryma wojskowo zweryfikowano jako porucznika i w kwietniu 1923 r. przyjęto do Straży Granicznej, aby strzegł wschodnich kresów Rzeczypospolitej. Po zastąpieniu, w tym samym roku, Straży Granicznej Policją Graniczną Kontrym kontynuował w niej służbę jako aspirant, awansował wkrótce na dowódcę kompanii. Działał w sposób zdecydowany i nieszablonowy. Zasłynął na przykład w akcji porwania załogi sowieckiego posterunku granicznego, w odwecie za uprowadzenie swojego podwładnego.
Po kolejnej zmianie i zastąpieniu Policji Granicznej Korpusem Ochrony Pogranicza (KOP), Bolesława Kontryma przeniesiono do „regularnej” policji, w której zajął się zwalczaniem komunistycznej agentury. Służył m.in. w Stołpcach, Baranowiczach, Lublinie, Białymstoku i Wilnie. Często działał bezwzględnie, wręcz na pograniczu prawa, za to bardzo skutecznie. Nic dziwnego, skoro poznał bolszewickie mechanizmy oraz sposób myślenia od środka. Wśród ówczesnych dokonań Kontryma są na przykład, likwidacja komunistycznych struktur w Baranowiczach, rozbicie komunistycznej grupy dywersyjnej z okolic Nowogródka i przede wszystkim doszczętne rozbicie komunistycznej siatki w niemal zupełnie spenetrowanym przez nią Białymstoku.
Rzeczpospolita nagrodziła pracę Kontryma kolejnymi awansami oraz srebrnym Krzyżem Zasługi.
A więc wojna!
We wrześniu 1939 roku komisarz Bolesław Kontrym, kierownik Wydziału Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej w Wilnie w związku z wysoką rangą nie trafił do wojska. Sam więc zgłosił się do akcji, aby wśród wojennej zawieruchy odszukać ewakuowanych przedstawicieli polskich władz i przekazać pilną przesyłkę dyplomatyczną. Po wypełnieniu tej misji przekroczył granicę polsko-litewską, po czym został internowany w rejonie Kowna.
Z obozu internowania uciekł już w październiku, przedostał się do Tallina, skąd po licznych perypetiach, w grudniu 1939 r. dotarł do Francji. Dzięki wstawiennictwu swojego dawnego znajomego, płk. Wolikowskiego, został tam przyjęty do odradzającego się Wojska Polskiego na stanowisko dowódcy kompanii. Następnie, wiosną 1940 r., w szeregach Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich wziął udział w walkach o Narwik.
Po niemieckiej agresji na Francję, Brygadę Podhalańską go przerzucono pospiesznie do Bretanii. Po upadku Francji oraz rozwiązaniu brygady, w lipcu 1940 r. Kontrym przedarł się na tereny kontrolowane przez kolaboracyjny rząd francuski w Vichy, następnie zajął się ewakuacją polskich żołnierzy. Internowany, zbiegł z obozu i przez Hiszpanię, Portugalię oraz Gibraltar w listopadzie 1940 r. dotarł do Wielkiej Brytanii. Tam skierowano go do Szkocji, do służby w ponownie reorganizowanym Wojsku Polskim – i dwukrotnie odznaczono Krzyżem Walecznych za dokonania w Norwegii. Do połowy 1941 roku, w szeregach Strzelców Podhalańskich strzegł szkockiego wybrzeża przed spodziewanym niemieckim desantem.
Ta służba, równie odpowiedzialna co monotonna, bardzo go znużyła, zapewne też tęsknił za pozostawianą w Polsce rodziną. Wtedy dowiedział się o formowaniu specjalnej, tajnej jednostki dywersyjnej, która w kraju miała wspierać ruch oporu. Zgłosił się i chociaż już niemłody, ukończył wymagające kursy. Przypłacił je kontuzją barku i skomplikowanym złamaniem nosa. W kwietniu 1942 r. został zaprzysiężony jako Cichociemny. Na zrzut czekał długo, aż do września, gdy wreszcie w ramach operacji „Smallpox”.
W konspiracji i w Powstaniu
Przerzut skoczków przeprowadzono pospiesznie, niestety nie obyło się bez komplikacji. Cichociemnym omyłkowo przekazano niewłaściwy adres lokalu kontaktowego w Warszawie. Wszystko jednak skończyło się szczęśliwie i kapitan Bolesław Kontrym, a właściwie „Żmudzin”, (taki przybrał pseudonim) po aklimatyzacji do okupacyjnej rzeczywistości rozpoczął działalność konspiracyjną. Zaczął od „Wachlarza” komórki Armii Krajowej powołanej do dywersji na tyłach wojsk niemieckich, walczących na froncie wschodnim. Współpracował między innymi z innym słynnym Cichociemnym, Janem Piwnikiem.
W maju 1943 r. przeniesiono Bolesława Kontryma z AK do Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa, pełniącego w polskim państwie podziemnym rolę zbliżoną do policji. Został tam zastępcą głównego inspektora oraz szefem Służby Śledczej. Ponadto, w połowie 1943 r. zorganizował oddział osłonowy Delegatury Rządu na Kraj, noszący który działał pod kryptonimem „Sztafeta” (od 1944 r, „Podkowa”) i między innymi wykonywał wyroki przez konspiracyjne sądy specjalne. Bolesław Kontrym zajmował się również zwalczeniem pospolitych przestępców, szmalcowników oraz agentury, niemieckiej, jak i komunistycznej.
Niestety, tym razem z komunistami walczył bez spektakularnych sukcesów. Powodem był jego bliski współpracownik, Włodzimierz Lechowicz, już od czasów przedwojennych współdziałał z sowieckimi służbami, a w okresie okupacji współdziałał z Armią Ludową.
Kontrym, jako doświadczony żołnierz, sceptycznie oceniał szansę powodzenia Powstania Warszawskiego jednak jako polski patriota wziął w nim udział z pełnym zaangażowaniem, wzorowo wywiązując się ze swoich zadań.
Nie podwładnych, a zarazem nie szczędząc samego siebie (został kilkukrotnie ranny) stawiał Niemcom skuteczny opor jako oficer zgrupowania AK Włodzimierza Zawadzkiego ps. „Bartkiewicz”. Aż do końca walk w październiku 1944 r. utrzymał w polskich rękach powierzony rejon ulic Kredytowej, Mazowieckiej, Królewskiej i Placu Małachowskiego. Dowodził także szturmem na budynek PAST-y z dnia 4 sierpnia. Udział „Żmudzina” w Powstaniu doceniono trzecim Krzyżem Walecznych oraz orderem Virtuti Militari.
Po zakończeniu działań w Warszawie Bolesław Kontrym wraz z synem dostał się do niewoli niemieckiej. Kontrymowie szybko z niej zbiegli i przedostali do Polskich Sił Zbrojnych walczących w Niemczech. Pod sam koniec wojny, „Żmudzin”, jako dowódca kompanii 1. Brygady Pancernej, wziął jeszcze udział w bojach o Wilhelmshaven. W czerwcu 1946 r. oficjalne potwierdzono jego awans na stopień majora.
Życie i śmierć po wojnie
Po zakończeniu działań wojennych, Bolesław Kontrym pomimo, że dawał sobie sprawę z tego w jakim kierunku zmierza Polska, nie chciał zostawać na Zachodzie. Monotonia służby wojskowej czasu pokoju oraz emigracyjna codzienność go dusiły. Tęsknił za Ojczyzną, chciał ją budować. Wierzył naiwnie, że przy tak wielkim dziele różnice polityczne nie będą miały znaczenia.
Początkowo wydawało się, że ma rację. Jego syn, Władysław, po tym jak udał się na swoisty zwiad, przekazał z Polski zaszyfrowaną wiadomość o możliwości bezpiecznego powrotu. Dodatkową gwarancję bezpieczeństwa miał stanowił starszy brat „Żmudzina”, Konstanty, który pozostał w Związku Sowieckim, zrobił karierę w Armii Czerwonej, a w 1944 r. w jako wysoki rangą oficer trafił do „ludowego” Wojska Polskiego.
Bolesław Kontrym repatriował się do opanowanej przez komunistów Polski 17 maja 1947 r. Zamieszkał w Warszawie. Został pozytywnie zweryfikowany jako policjant i chociaż nie powiodły się jego starania o powrót do wojska, to dzięki Franciszkowi Stemlerowi, koledze z Delegatury Rządu na Kraj, dostał intratną posadę urzędniczą.
Niestety, przeszłość „Zmudzina” szybko dała znać o sobie. Kontrym został poddany podwójnej inwigilacji, przez Informację Wojskową i Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Głównym powodem zainteresowania służb była jego znajomość z Włodzimierzem Lechowiczem, który za sprawą współpracy z ekipą Władysława Gomułki sam znalazł się na celowniku bezpieki. Uznano, że zeznania Kontryma pomogą obciążyć Lechowicza. Tego dawnego komunistycznego szpiega, w ramach wewnątrzpartyjnych rozgrywek planowano teraz przedstawić jako agenta przedwojennego wywiadu wojskowego.
13 października 1948 r. Bolesław Kontrym został aresztowany i osadzony w tajnym więzieniu w Miedzeszynie, następnie trafił do mokotowskiego więzienia. Niedługo potem, jego brata, gen. Konstantego Kontryma oddelegowano z WP i wysłano do Moskwy, gdzie zmarł w niejasnych okolicznościach.
„Żmudzin” był poddawany niezwykle długiemu śledztwu, któremu towarzyszyły brutalne tortury, bito go pejczem, miażdżonozenie mu paznokcie, nie pozwalano na sen. Jednym ze śledczych był znany z wyjątkowego okrucieństwa Józef Dusza. W więzieniu, udręczony Kontrym chorował na ropne zapalenie płuc i gangrenę nogi.
Wreszcie, 13 czerwca 1952 r. Bolesława Kontryma postawiono przed komunistycznym sądem. Podczas zamkniętego procesu, odbywającego się na terenie więzienia, zarzucono mu, że zwalczając komunistyczną agenturę faszyzował Polskę i współpracował z gestapo. Składowi sędziowskiemu przewodniczył Czesław Kosim, a oskarżycielem był prokurator Beniamin Wajsblech.
26 czerwca wydano wyrok śmierci. Po odrzuceniu zaskarżenia wyroku i nieskorzystaniu z prawa łaski, 2 stycznia 1953 r. Bolesław Kontrym zginął na szubienicy w więzieniu mokotowskim.
Rodziny nie poinformowano o egzekucji, nie wydano także ciała i rzeczy osobistych zmarłego.
Syn „Żmudzina” Władysław Kontrym bardzo długo nie mógł uzyskać protokołu wykonania kary śmierci na ojcu, nie wspominając już o innych dokumentach związanych z procesem, i zaczął podejrzewać, że potajemnie wywieziono go do ZSRS. Formalne potwierdzenie stracenia Bolesława Kontryma otrzymał dopiero po zmianie ustroju, w latach dziewięćdziesiątych XX wieku.
Łatwiejsza okazała się rehabilitacja „Żmudzina”. 3 grudnia 1957 r., po trzech rozprawach i przesłuchaniu wielu świadków, Sąd Najwyższy uniewinnił go od zarzucanych mu przestępstw. Nie przywróciło to Kontrymowi życia, ale spośród skazanych przez komunistów Cichociemnych tylko on doczekał się rehabilitacji przed końcem PRL.
Szczątki Bolesława Kontryma 24 maja 2013 r. wydobył z kwatery „Ł” na Powązkach Wojskowych zespół IPN prof. Krzysztofa Szwagrzyka. 27 września 2015 r., „Żmudzin” spoczął w powązkowskim Panteonie – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych.
Maciej Nowak-Kreyer, dział naukowy Muzeum